Szukaj
Nowości

Strona 1 z 5  > >>

wrz 29, 2014

Dnia 20 września 2014 roku zmarł Thomas Dzieciaszek, syn Henryka i wnuk Antoniego Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sie 17, 2014

Dnia 15 sierpnia 2014 roku zmarł Marian Dzieciaszek, syn Kazimierza i wnuk Franciszka Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sty 11, 2014

Dnia 10 grudnia 2013 roku zmarł Stanisław Adam Kozerawski, wnuk Heleny Kozerawskiej i prawnuk Hipolita Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

Kontakt
Administrator strony
Jerzy Dzieciaszek
Email: info@dzieciaszek.com

Jesteś tutaj: Strona główna » Historia rodziny » Życie w XIX wieku » Wykształcenie

Wykształcenie

 

Chłopi Parzymiescy byli niepiśmienni. Nie tylko zresztą oni. Na początku XIX wieku niewielu ludzi w ogóle umiało czytać i pisać, głównie księża i część stanu szlacheckiego. Na wsi nawet młode dzieci były potrzebne w gospodarstwie. Nauka czytania i pisania byłaby tylko niepotrzebną stratą czasu, tym bardziej, ż takie umiejętności ludziom na wsi zupełnie nie były przydatne. Gazet nie czytali, listów nie pisali, ani żadnych dokumentów nie musieli podpisywać. Jedyne dokumenty, z którymi się stykali, to były akty urodzin, ślubów i zgonów, ale te pisany były przez księdza i przez niego za nich podpisywane.

„Akt ten stawiającemu i świadkom przeczytany, przez Nas podpisanym został, gdyż żaden z nich pisać nie umie.” - taka była stała formułka stosowana przez księży przez cały XIX wiek a nawet jeszcze przez spory kawałek wieku następnego. Księża nawet nie zadawali sobie trudu, żeby spytać, czy stawiający (ten, kto zgłosił się z nowonarodzonym dzieckiem do chrztu - zazwyczaj ojciec) oraz świadkowie umieją się podpisać.

Próbowałem ustalić, czy nasi przodkowie (którzy i kiedy) poznali sztukę czytania i pisania. Nie było to łatwe, właśnie z powodu przyzwyczajenia księży, że wszyscy są niepiśmienni. Wygląda na to, że wszyscy Dzieciaszkowie zajmujący się uprawą roli byli analfabetami przez cały XIX wiek. Inaczej przedstawiała się sprawa z tymi, którzy porzucili rolę na rzecz pracy na dworze parzymieskim. Pierwszym takim był Andrzej Dzieciaszek, który w 30-tych latach XIX wieku został gorzelanym. Czy on potrafił czytać i pisać? - nie wiem, ale chyba nie. Natomiast jego syn Franciszek już potrafił. Co prawda dopiero ksiądz w Truskolasach pozwolił mu się podpisać na akcie jego drugiego ślubu. Nie chce mi się jednak wierzyć, że Franciszek nauczył się tej sztuki dopiero w sile wieku (miał 44 lata, gdy żenił się po raz drugi). Niewątpliwie, jako syn gorzelanego, chodził do przydworskiej szkółki, którą założył Karol Walewski, ówczesny dziedzic dóbr Parzymieskich. Franciszek został kucharzem na dworze Walewskich, potem losy go rzuciły w inne miejsca, ale zawsze był kucharzem na jakimś dworze szlacheckim, czy folwarku. Umiejętności czytania, pisania i podstawowych rachunków z pewnością mu się przydawały.

Wiem też, że jego trzej synowie, którzy założyli rodziny - Hipolit, Teodor i Roch również umieli czytać i pisać. Mam wrażenie, że Franciszek miał ambicje przerastające klasę społeczną, z której pochodził. Świadczą o tym również imiona jego synów jak Hipolit czy Teodor, zupełnie niespotykane wśród chłopów. Wszyscy trzej synowie musieli chodzić do szkół powszechnych i skończyli przynajmniej parę klas; co nie oznacza, że księża pozwalali im się podpisywać na aktach metrykalnych. Ale czasami jednak zgadzali się i mam w posiadaniu takie akty, które zostały przez nich podpisane. Wszyscy trzej nie byli już rolnikami, Hipolit został kowalem, Teodor i Roch służyli wiele lat w armii carskiej a potem Teodor zajmował się prawdopodobnie handlem a Roch był hutnikiem, nie mieszkali też już na wsi, ale przenieśli się do miast, do Częstochowy i do Będzina.

Zresztą koniec XIX wieku, gdy wchodzili oni w życie zawodowe, wymagał od wielu ludzi „miastowych” podstawowego wykształcenia. Na wsi ciągle nie było to potrzebne. Ale czasy szybko się zmieniały. Następne pokolenie, nawet wiejskie, już podstawowe wykształcenie posiadało a również dodatkowe zawodowe. Najstarszy syn Hipolita, a mój dziadek Piotr był nawet wysłany na dalsze kształcenie do Technikum Górniczego do Dąbrowy Górniczej. Niestety z różnych powodów szkoły tej nie ukończył. Wszyscy znani mi Dzieciaszkowie z pokolenia dziadka mieli wykształcenie zawodowe, głównie jako mechanicy, ślusarze itp.

Dopiero pokolenie mojego ojca doszło do matury, a studia wyższe to już druga połowa XX wieku, po II Wojnie Światowej.


Następna strona:  Zamożność