Szukaj
Nowości

Strona 1 z 5  > >>

wrz 29, 2014

Dnia 20 września 2014 roku zmarł Thomas Dzieciaszek, syn Henryka i wnuk Antoniego Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sie 17, 2014

Dnia 15 sierpnia 2014 roku zmarł Marian Dzieciaszek, syn Kazimierza i wnuk Franciszka Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sty 11, 2014

Dnia 10 grudnia 2013 roku zmarł Stanisław Adam Kozerawski, wnuk Heleny Kozerawskiej i prawnuk Hipolita Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

Kontakt
Administrator strony
Jerzy Dzieciaszek
Email: info@dzieciaszek.com

Jesteś tutaj: Strona główna » Historia rodziny » Życie w XIX wieku » Pijaństwo

Pijaństwo

 

Warto napisać parę słów o wpływie alkoholu na życie naszych XIX-wiecznych przodków, bo z pewnością za kołnierz alkoholu nie wylewali. Na początek kilka wyjaśnień, bo dzisiaj nie bardzo już wiemy, co różne stare słowa oznaczały.

A więc propinacja to było to wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swoich dóbr.

Okowita była produktem kilkukrotnej destylacji, alkoholem o mocy między 70% a 90%, z tym, że jeszcze bardzo źle oczyszczonym.

Na początku XIX wieku zaczęła się wielka fala pijaństwa na ziemiach polskich. Przy produkcji wódki zaczęto korzystać z nowych metod, które były tańsze i wydajniejsze. Około 1844 roku pijaństwo w Królestwie Polskim przeżywało okres największego nasilenia. Właściciele propinacji mieli nadprodukcję wódki i by pozbyć się nadmiaru alkoholu sprzedawali go pokątnie w najróżniejszych miejscach: po polach, drogach i na granicach posiadłości. Sprzedawano także alkohol na kredyt chłopom poprzez wstawianie beczek z wódką sołtysowi wsi. Ceny wódki spadały przez jej nadmiar na rynku i wzrost konkurencji, więc sprzedawcy stosowali najróżniejsze zachęty, np. dodawali do każdego z trunków obwarzanki i inne zakąski za darmo. W niektórych miejscach wystarczyło, że chłop zapłacił określoną sumę na wejściu, a w karczmie mógł jeść i pić ile tylko zapragnął i jak długo chciał. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji społeczeństwo nie rezygnowało z okazji, żeby się napić.

W związku z rozrastającą się produkcją wódki właściciele gorzelni skupowali coraz więcej ziemniaków, których cena rosła. Włościanie często sprzedawali ich więcej niż powinni, czego skutkiem były między innymi klęski głodu.

Znalazłem dane z roku 1844 z powiatu wieluńskiego, a więc bardzo blisko naszych Parzymiech. W powiecie wieluńskim istniało 135 gorzelni produkujących 8 mln litrów 80% okowity. Możliwości wywozowe do Warszawy nie przekraczały 800 tys. litrów. Wynika z tego, że liczący w tamtym roku 142 528 osób powiat wieluński musiał resztę wypić. Wypadało w takim razie, że każdy z mieszkańców musiał spożyć 50 litrów okowity rocznie. Zakładając, że pili go jedynie dorośli mężczyźni (powyżej 15 roku życia), których było 42 tysiące liczba ta wzrastała do prawie 171 litrów rocznie!. Przeliczając to na współczesną 40% wódkę, oznaczało to litr wódki dziennie! Nie za bardzo w to wierzę, nikt nie jest w stanie pić tyle alkoholu przez dłuższy czas, poza tym część alkoholu prawdopodobnie eksportowano do pobliskich Prus, czego autorzy tego opracowania nie uwzględnili. Mimo to,  jeśli nawet spożycie zostało czterokrotnie zawyżone to i tak jest to przerażająca ilość alkoholu. Trudno się dziwić, że szukając zbytu próbowano rozpijać kobiety i dzieci. Bardzo powszechne było stwierdzanie nagłych zgonów z powodu przepicia.

Lata 40-te XIX wieku były chyba rekordowe. Tak dalej być nie mogło i zaczęto zdecydowaną walkę z pijaństwem. Próbowano ograniczyć sprzedaż detaliczną, zakazano sprzedaży okowity, w karczmach i szynkach ograniczono moc wódki do 60%. Zaczęły też powstawać bractwa trzeźwości. W latach 50-tych fala pijaństwa zaczęła trochę opadać. Nieco później chłopi zaczęli się przerzucać na piwo. Ale mimo tego, cały wiek XIX można nazwać wiekiem wielkiego pijaństwa na ziemiach polskich.

We wspomnianym Słowniku Geograficznym jest informacja o gorzelni w Cieciułowie. Pod koniec XIX wieku, mniej więcej w tym okresie, kiedy Hipolit był tam szynkarzem, produkowano w tej gorzelni około 130 000 litrów 80% okowity rocznie. Z tego 90% szło tranzytem za granicę (czyli do zaboru pruskiego). Reszta, czyli około 13 000 litrów była wypijana na miejscu. Cieciułów wraz z Bugajem i Bobrową liczył 840 mieszkańców, doliczmy do nich mieszkańców pobliskiego Żytniowa i mniejszych wsi - około 1050. Razem będzie więc około 1900 dusz. Daje to 13.5 litra 40% wódki rocznie na jedna osobę, łącznie z kobietami i dziećmi. Jeśli policzymy tylko mężczyzn od 15 roku życia, wychodzi nam 45.6 litra na osobę, czyli raptem niecały litr na tydzień. Też nieźle.

Akty metrykalne nie dają nam oczywiście żadnego wglądu w problem pijaństwa naszych przodków, bo akty zgonu nigdy nie podawały przyczyny zgonu, nawet jeśli to był wypadek. Ale ze wspomnień rodzinnych wiem, że pradziadek Hipolit lubił dużo wypić, zresztą jak już pisałem, prawdopodobnie przyczyną jego zapalenia płuc i śmierci było zaśnięcie gdzieś w rowie lub krzakach, w drodze do domu po jakimś pijaństwie. Jego syn, a mój dziadek, Piotr też był trunkowym człowiekiem. Pił często i dużo. Potrafił wysyłać po pijaku mojego kilkunastoletniego wtedy ojca, w środku nocy, po papierosy do Częstochowy (a mieszkali kilkanaście kilometrów od Częstochowy w Rędzinach). Ojciec oczywiście nigdzie nie szedł, tylko czekał pod domem aż dziadek zaśnie.

Dopiero mój ojciec zerwał z pijaństwem. Był harcerzem i przysięgał, że nigdy nie będzie pić. Potem, gdy był już starszy, zdarzało mu się wypić, ale pijanego widziałem go nie więcej niż może raz, czy dwa razy. Mam jeszcze jeden tragiczny przykład używania alkoholu w najbliższej rodzinie. Edward, młodszy brat mojego ojca, świetny mechanik, i znakomity kierowca, zginął w wypadku motocyklowym w 1962 roku. Był pijany. Nie bardzo, ale jednak. Może i tak nie miałby szans na uratowanie się, gdy samochód zajechał mu drogę. Ale gdyby nie alkohol, zareagowałby o ułamek sekundy wcześniej. O ten właśnie ułamek sekundy, który stanowił różnicę między życiem a śmiercią.

A jak było z innymi Dzieciaszkami? Czekam na uzupełnienia o innych członkach rodziny.


Następna strona:  Podróżowanie