Szukaj
Nowości

Strona 1 z 5  > >>

wrz 29, 2014

Dnia 20 września 2014 roku zmarł Thomas Dzieciaszek, syn Henryka i wnuk Antoniego Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sie 17, 2014

Dnia 15 sierpnia 2014 roku zmarł Marian Dzieciaszek, syn Kazimierza i wnuk Franciszka Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

sty 11, 2014

Dnia 10 grudnia 2013 roku zmarł Stanisław Adam Kozerawski, wnuk Heleny Kozerawskiej i prawnuk Hipolita Dzieciaszka. Pokój Jego Pamięci.

Kontakt
Administrator strony
Jerzy Dzieciaszek
Email: info@dzieciaszek.com

Jesteś tutaj: Strona główna » Historia rodziny » Wielka Historia

Dzieciaszkowie a Wielka Historia

 

W XVII wieku, w czasie tzw. „Potopu” szwedzkiego miały prawdopodobnie miejsce dramatyczne wydarzenia. W okresie reformacji ówcześni właściciele Parzymiech zmienili wyznanie i zostali braćmi polskimi, czyli arianami. Kościół parzymieski był przekształcony w latach 1570-1658 w zbór ariański. Niektóre źródła podają, że byli to nie arianie, lecz kalwini. Lokalni chłopi pozostali raczej katolikami i uczęszczali do kościoła w pobliskim Jaworznie. Okres potopu szwedzkiego zakończył czas swobód religijnych w Rzeczypospolitej. Niekatolicy zostali oskarżeni o współpomaganie najeźdzcom.

Jest to opisane w książce Sławomira Leśniewskiego „Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660”. Z naszego punkt widzenia interesujący jest następujący fragment - Tak było chociażby w Wieluniu, gdzie chłopscy powstańcy – którym Jan Kazimierz cynicznie obiecał przynajmniej częściowe uwolnienie od pańszczyźnianych kajdan – wyrżnęli niemal wszystkich niekatolików. Ginęli mężczyźni, dzieci i kobiety, którym obcinano piersi. „Spośród dwustu protestanckich gmin znajdujących się na południu Polski czas potopu przetrwało zaledwie dwadzieścia pięć. Około pięciuset protestanckich kościołów poszło z dymem”. Niestety nasi przodkowie, jeśli mieszkali już w Parzymiechach, mogli również brać w tym udział.

Wincenty żył jeszcze w wolnym kraju, choć pewnie nie przywiązywał do tego żadnej wagi. Dla mieszkańców Parzymiech było dość obojętne, kto rządził w Warszawie. Dużo istotniejsze znaczenie miało, jakim panem był parzymieski dziedzic. Pojęcie państwa i ojczyzny ważne było dla wyższych i wykształconych warstw społecznych. Chłopi mieli swoje lokalne zmartwienia.

Toteż kolejne rozbiory Rzeczpospolitej przeszły raczej niezauważone przez Wincentego i jego synów. I Rozbiór nie dotyczył w ogóle Parzymiech, ale podczas II Rozbioru w 1793 roku, ta część Rzeczypospolitej została zajęta przez Prusy. Podczas Insurekcji Kościuszkowskiej w 1794 roku niewiele się tam działo, choć później powstanie rozszerzyło się na Wielkopolskę i wiadomo, że jakieś walki toczyły się również na ziemi wieluńskiej. Ani Insurekcja Kościuszkowska, ani całkowity upadek Państwa Polskiego w wyniku kolejnego III Rozbioru dwa lata później nie zwróciły pewnie specjalnej uwagi mieszkańców Parzymiech. Dużo ważniejszą dla nich sprawą była z pewnością zmiana właściciela dóbr parzymieskich, gdy w 1796 roku August i Ksawery Ponińscy sprzedali Parzymiechy Ludwikowi Walewskiemu.

W 1807 roku powstało Księstwo Warszawskie z ziem zagarniętych przez Prusy w II i III Rozbiorze, w skład którego weszły również Parzymiechy. Przez kilka następnych lat ta część Polski cieszyła się względną swobodą.

W 1812 roku mogło dojść do dużego wydarzenia w Parzymiechach, o którym pamięć pozostała na długo. Znalazłem w internecie opowiadania o wizycie cesarza Francji Napoleona Bonapartego właśnie w Parzymiechach, w czasie organizowanej przez niego kampanii rosyjskiej. Trudno dociec, czy takie zdarzenie rzeczywiście miało miejsce.

Jak wiadomo, Napoleon poznał w 1807 roku, na balu w Warszawie, 19-letnią wówczas Marię z Łączyńskich Walewską i rozpoczął z nią głośny romans. Maria była żoną o ponad pół wieku starszego od niej szambelana Anastazego Walewskiego. Wielu patriotów w Polsce wręcz namawiało Marię do romansu z Napoleonem, licząc na polityczne korzyści, jakie mogłyby wyniknąć z tego dla Polski. Niewiele wynikło, bo co prawda Maria urodziła Napoleonowi syna Aleksandra Floriana Józefa, ale Napoleon nie zamierzał się z nią ożenić, ani jakoś specjalnie działać na korzyść Polski. Po rozwodzie z pierwszą żoną Józefiną poślubił natychmiast Marię Ludwikę, córkę cesarza Austrii, co dużo bardziej podnosiło jego prestiż niż małżeństwo z Marią Walewską. Maria była właśnie wtedy w ciąży.

Ludwik Walewski był niewątpliwie zafascynowany cesarzem, nadał nawet jednemu ze swoich synów imię Napoleon, i chętnie by gościł Bonapartego u siebie. Ale Ludwik i Anastazy Walewscy byli odległymi krewnymi z różnych linii Walewskich, pierwszy z tzw. linii na Pstrokoniach, drugi z linii na Rembieszowie, i nie wiem, czy się w ogóle znali. Poza tym siedzibą Anastazego i Marii były Walewice, nie Parzymiechy. Niemniej Ludwik Walewski mógł, korzystając z okazji przejazdu cesarza na wojnę z Rosją, zaaranżować spotkanie z Marią w bardziej neutralnych od Walewic Parzymiechach, przy okazji grzejąc się w jego blasku.

Lokalni patrioci parzymiescy uważają to spotkanie za pewnik, choć źródła historyczne milczą na ten temat. W miejscowym parku rośnie do dziś drzewo w kształcie litery W, które miało być zasadzone z polecenia Napoleona jako pamiątka spotkania z Marią. Maria już wcześniej, bo w 1810 roku zamieszkała w Paryżu, ale rzeczywiście w 1912 roku przebywała w Polsce, przeprowadzając sprawę rozwodową ze swym mężem, i wyjechała z powrotem do Paryża po klęsce Napoleona w kampanii rosyjskiej. Ludwik Walewski miał wydać pożegnalny bal oraz polowanie na cześć Napoleona, na którym cesarz miał zgubić swój słynny kapelusz. W miejscu, w którym go odnaleziono postanowiono założyć nową osadę, którą nazwano Napoleon na jego cześć. Faktem jest, że taka osada powstała i jej nazwa kojarzy się natychmiast z cesarzem. Co prawda, taka nazwa wsi mogła być tylko skutkiem sympatii politycznych dziedzica, a nie rzeczywistego pobytu cesarza w Parzymiechach. Za tym ostatnim przemawia fakt odnalezienia przeze mnie aktu urodzenia Elżbiety Sobery z Kolonii Napoleon z listopada 1809 roku. Zatem osada o tej nazwie istniała już co najmniej 2.5 roku przez inwazją Napoleona na Rosję, i jego domniemaną wizytą w Parzymiechach.

Przyjemnie jednak wierzyć, że takie zdarzenie mogło mieć miejsce, i że na pewno zapisało się w pamięci wszystkich mieszkańców Parzymiech. Może niekoniecznie pozytywnie, bo wojsko towarzyszące Napoleonowi z pewnością grabiło okolicznych chłopów z żywności. Byłoby to jedno z nielicznych spotkań naszych przodków z Wielką Historią.

Jak wiadomo, Napoleon poniósł wielką klęskę w Rosji. Z 600 tysięcznej armii wróciło z tej wyprawy zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Dla Polaków oznaczało to również koniec względnej swobody. Księstwo Warszawskie przestało być niezależne. W 1815 roku na kongresie Wiedeńskim oddano je prawie w całości pod protektorat rosyjski ze zmienioną nazwą na Królestwo Polskie. Królestwo brzmiało wprawdzie dużo lepiej niż Księstwo, ale w rzeczywistości było tworem całkowicie podporządkowanym carom rosyjskim.

Potem, przez długi czas Wielka Historia nie zaglądała do Parzymiech. Powstanie Listopadowe w 1830-1831 roku przeszło prawdopodobnie bez echa, tak samo jak Wiosna Ludów w 1848-1849 roku. Dużo bardziej pamiętny musiał być wielki głód, jaki nawiedził ziemie polskie (i dużą część Europy) w latach 1846-1848, a potem epidemia cholery w latach 1854-1856.

Za Walewskich nastąpił okres rozwoju wsi. Parzymiechy stały się ośrodkiem dóbr ziemskich a nie tylko częścią większej całości, jak za poprzednich właścicieli. Wokół zaczęły powstawać mniejsze osady, choć ich znaczenie wzrosło dopiero po Powstaniu Styczniowym. Walewscy dbali o swój majątek. Po Ludwiku majątek przejął jego syn Karol Walewski, który usilnie unowocześniał gospodarkę rolną w majątku, stawiając na przetwórstwo produktów rolnych i drobny przemysł, budząc tym często protesty chłopów niechętnych nowościom. Uporządkował otoczenie dworu tworząc piękny park, zbudował nowe czworaki, założył szkołę. Karol w latach 50-tych XIX wieku przekazał majątek synowi Piotrowi, choć pozostał nadal na miejscu. Piotr kontynuował dzieło ojca angażując się w unowocześnianie gospodarki rolnej.

Rok 1863 przyniósł znów Wielką Historię do Parzymiech, gdy w Królestwie Polskim wybuchło Powstanie Styczniowe. Tym razem społeczność pararzymieska zaangażowała się wyraźnie w sprawę powstania. Dziedzic Piotr Walewski, jego ojciec Karol, spora część pracowników i służby z dworu, a także chłopów ze wsi wspomagała powstanie. W warsztatach majątku wyrabiano i naprawiano broń dla powstańców, leczono i przechowywano rannych, zaopatrywano powstańców w żywność. Wśród powstańców byli też reprezentowani mieszkańcy Parzymiech i Zimnowody. Łącznikiem między Walewskimi a powstańcami był Hałka, mieszkaniec wsi Parzymiechy. Powstaniec Strzelczyk, robotnik majątku, został pojmany i powieszony w parku przez kozaków. W pobliżu Parzymiech stoczono tez szereg bitew - pod Pankami 26 lutego 1863, pod Krzepicami 21 marca 1863 i pod Rudnikami Wieluńskimi 13 października 1863. Czy nasi przodkowie uczestniczyli czynnie w powstaniu lub wspomagali je biernie, nie wiem. Podejrzewam jednak, że przynajmniej ci, którzy byli bliżej związani z dworem, byli w powstanie zaangażowani.

Po upadku powstania kozacy usiłowali ująć któregoś z Walewskich, a może obu, i otoczyli pewnego dnia park i dwór. Nie jest jasne, który z nich, prawdopodobnie Piotr Walewski został w porę ostrzeżony przez swoich pracowników i wywieziony przez nich, ukryty na wozie pod obornikiem, do lasu pod Kolonią Gętkowizna, skąd przedostał się do Sieradza.

Jeszcze przed końcem powstania, w marcu 1864 roku ogłoszono ukaz carski w sprawie uwłaszczenia chłopów w Królestwie Polskim, co miało ich odciągnąć od sprzyjania powstaniu. Na pozostałych ziemiach polskich uwłaszczenie nastąpiło już dawniej, ale dzięki powstaniu, warunki uwłaszczeniowe w Królestwie były dla chłopów najkorzystniejsze. Chłopi otrzymali na własność tę ziemię, na której dotychczas gospodarowali. Dotyczyło to również części służby dworskiej i bezrolnych mieszkańców wsi, którzy dotychczas uprawiali kawałek ziemi, jako wynagrodzenie za pracę na folwarku. Chłopi nie płacili dziedzicom za ziemię, ale zostali obciążeni „wieczystym” podatkiem gruntowym, który miał posłużyć do odszkodowań dla dziedziców. Ale ta reforma rolna była to bardzo częściowa. Ponad 50% ziemi w Królestwie Polskim zajmowały ciągle grunty folwarczne. Niemniej w przypadku Parzymiech widać wyraźnie, że wielu młodych mieszkańców wsi wyprowadziło się do okolicznych osiedli, które gwałtownie się zaludniły. Również większość Dzieciaszków wyprowadziła się do Zimnowody i Gętkowizny (Giętkowizny), a później również do Stawek (Kleśnisk).

Skutki Powstania Styczniowego były wielorakie i trudno je tutaj szczegółowo opisać. Chłopi na pewno zyskali ekonomicznie na uwłaszczeniu. Na pewno wzrosła wśród nich świadomość narodowa. O ile Wincenty czuł się tylko poddanym lokalnego dziedzica, to Franciszek i inni Dzieciaszkowie z jego pokolenia wiedzieli już, że są Polakami.

Po powstaniu Walewscy zostali zmuszeni do sprzedaży Parzymiech, które przeszły na własność niemieckiego barona von Klitzing. Było to wymuszone ukazem carskim nakazującym sprzedaż majątków ziemskich na korzyść Rosjan przez wszystkich właścicieli, którzy sprzyjali powstaniu. Parzymiechy leżały tuż obok granicy z zaborem pruskim i widocznie nie było chętnych Rosjan do kupna, więc majątek został sprzedany Niemcom. Baron zresztą wkrótce sprzedał Parzymiechy innemu niemieckiemu właścicielowi. Potem jeszcze ktoś inny przejął majątek. Wszyscy oni prowadzili rabunkową gospodarkę, głównie przez wyręb lasów majątkowych. iemieckiemu właścicielowi.zymiechy ł sprzedany niemcom. w ziemskich przez wszystkich zaangażowani. warczne. jako wynagrCarl Aughust Muth, ostatni z niemieckich właścicieli wykarczował setki hektarów lasu.

Potem, w 1891 roku, do Parzymiech wrócili polscy właściciele, tym razem Potoccy herbu Pilawa. Władysław Potocki był z wykształcenia inżynierem rolnikiem i zrobił wiele, żeby majątek przywrócić do świetności. Po jego śmierci majątek przejęła żona Elżbieta i pozostała w nim do września 1939 roku, do wkroczenia Niemców.

W międzyczasie wstrząsnęły Królestwem Polskim wydarzenia rewolucyjne w 1905 roku a potem także I Wojna Światowa, która w konsekwencji doprowadziła od odzyskania przez Polskę niepodległości.

Ale te wydarzenia zastały Dzieciaszków już gdzie indziej. Wkrótce po Powstaniu Styczniowym wyprowadzili się z Parzymiech do sąsiednich miejscowości, głównie do Zimnowody. W samej wsi pozostał jedynie Grzegorz Dzieciaszek, syn Tomasza, wraz z rodziną. Grzegorz nie miał synów i zmarł w 1881 roku. Natomiast ostatnią osobą noszącą nazwisko Dzieciaszek w Parzymiechach była Maryanna, nieślubna córka Jadwigi, która zmarła w 1905 roku. Potem trzeba było czekać pół wieku na ponowne pojawienie się Dzieciaszków w Parzymiechach. Wrócił tam Edward, syn Adama, gdy ożenił się z mieszkanką Parzymiech Janiną Szczepaniak. Dziś mieszka w Parzymiechach jego syn Andrzej wraz z dziećmi, jako jedyny reprezentant naszej rodziny.

Nie wiem na razie, jak potoczyły się na początku XX wieku losy Dzieciaszków poza linią Franciszka, którego potomkowie znaleźli się na przełomie wieków w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie, i czuli się już pełnoprawnymi mieszkańcami miast.

Wojna rosyjsko-japońska i wydarzenia rewolucyjne w Imperium Rosyjskim wywołane tą wojną niewątpliwie oddziałały na naszych przodków, szczególnie w ośrodkach miejskich. W 1905 roku Roch odbył wraz z armią carską wielką, choć nie z własnej woli, podróż do Japonii, a Hipolit wraz z synami zajęli się w tym okresie działalnością konspiracyjną w PPS. Czy inni Dzieciaszkowie też byli na tej wojnie? Czy też działali w organizacjach niepodległościowych? Czy ktoś coś wie na ten temat?

I Wojna Światowa musiała znacząco wpłynąć na życie naszych przodków, ale brak mi o tym wiadomości. Nic nie wiem o Dzieciaszkach w wojskach zaborców w czasie tej wojny. W Centralnym Archiwum Wojskowym, w którym zebrane są najpełniejsze dane o żołnierzach służących w wojsku polskim przed II Wojną Światową, są tylko teczki Franciszka Dzieciaszka, syna Hipolita, oraz Tadeusza Dzieciaszka, syna Teodora, który brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Ale nie wszystkie dane z przed wojny zachowały się do dzisiaj. Na przykład mój ojciec odbył dwuletnią służbę woskową w latach 1933-35 w żandarmerii, w Korpusie Ochrony Pogranicza. Ale teczki osobowe KOPu nie istnieją. Część zniszczyli sami Polacy pod koniec kampanii wrześniowej, część prawdopodobnie trafiła po wojnie do Moskwy, ale nikt w Polsce tego na pewno nie wie. Czy ktoś pamięta o naszych przodkach w Wojsku Polskim przed II Wojną? Przecież była grupa Dzieciaszków w wieku poborowym w tym czasie.

Niektórzy w czasie I Wojny opuszczali miasta i przenosili się na wieś, licząc pewnie, że będzie tam spokojniej i bezpieczniej. Tak zrobiła starsza siostra mojego dziadka - Helena, która z mężem i pięcioma synami przeniosła się w 1914 roku z Częstochowy do Cieciułowa. Musiała pamiętać Cieciułów z dzieciństwa, gdy jej ojciec Hipolit prowadził tam szynk przez kilka lat. Helena zresztą już do końca życia nie opuściła Cieciułowa.

Liczę na inne opowieści z tego okresu.

Potem, po okresie międzywojennego dwudziestolecia, przyszła kolejna Wielka Wojna. Z tej wojny moje wiadomości ograniczają się do opowieści mojego ojca, który kierował organizacją Szarych Szeregów w Ostrowcu Świętokrzyskim i grupą AK produkującą granaty i reperującą broń dla powstańców. W tej samej grupie działał też jego młodszy kuzyn Hipolit, syn Franciszka, niezwykle zdolny rysownik. Hipolit nazwany tak na cześć swego dziadka - i równie jak on duży posturą -  nie cierpiał swego imienia i po wojnie zmienił je na Ryszard.

Choć Dzieciaszków, jak już pisałem, nie było w Parzymiechach gdy rozpoczęła się II Wojna Światowa, sama miejscowość doświadczyła tragicznych losów. Rankiem 1 września 1939 roku wojsko niemieckie napotkało w Parzymiechach zdecydowany opór żołnierzy polskich. Zginęło wielu Niemców, wieś została opanowana dopiero wieczorem. W akcji odwetowej Niemcy zamordowali około 150 osób w Parzymiechach i około 40 w Zimnowodzie. Obie wsie niemal doszczętnie spalono, w tym plebanię z całą dokumentacją kościelną. Około stu osób wywieziono do Rzeszy. W 1940 roku w pobliżu wsi założono niemiecki obóz pracy przymusowej.

II Wojna Światowa to z pewnością okres wielkiej historii i znaczący dla większości naszych rodziców i dziadków. Z pewnością zostanie znacznie rozbudowany po uzupełnieniach od innych członków rodziny Dzieciaszków.

Myślę, że ten rozdział o wpływie Wielkiej Historii na nasze losy powinien się zakończyć na II Wojnie Światowej. Nowsze dzieje będą opisane przez naszych potomków z dystansu czasu.

 

Następna strona:  Zamiast zakończenia